NIEMCY | Rynek pracy w Niemczech - co nowego w 2013 roku?

NIEMCY | Rynek pracy w Niemczech - co nowego w 2013 roku? [25.01.2013]

Nad Renem gospodarka ciągle nie poddaje się kryzysowym prognozom, bezrobocie jest na rekordowo niskim poziomie (tylko 6,5%, wobec ponad 13% w Polsce). Czy to oznacza, że będzie nam łatwiej o pracę? Bynajmniej. Niemcy szykują nawet kilka „niespodzianek”, które mogą utrudnić życie zagranicznym pracownikom.

           

            Za Odrą pracuje każdego roku kilkaset tysięcy naszych rodaków. Niewielu może pochwalić się stałym angażem, dobrymi zarobkami, czy pełnym ubezpieczeniem. Większość musi ciągle kombinować, czy to pod szyldem własnej firmy, jako pracownik delegowany, lub pracując na czarno. Wszystko wskazuje, że te nienormalne i niekomfortowe warunki zatrudnienia będą dominować także w tym roku.

 

Problem z delegowanymi

            Niemcy nie chcą dalej pozwalać, aby polskie firmy świadczące usługi budowlane wypierały z rynku rodzimych przedsiębiorców. Wygrywany z Niemcami dłuższym czasem pracy (do kilkunastu godzin dziennie, praca także w soboty), ale przede wszystkim niższymi płacami i specyficznymi metodami rozliczeń stosowanymi tylko w odniesieniu do pracowników delegowanych. W ich przypadku podstawowa pensja jest niska, najwięcej otrzymują w postaci świadczenia za rozłąkę, które nie jest opodatkowane ani obciążone składkami ubezpieczeniowymi.

            Z takimi właśnie praktykami chcą w tym roku skończyć Niemcy. To z ich inicjatywy w Brukseli powstał projekt nowej, unijnej dyrektywy (głosowanie nad nią nastąpi w kwietniu lub maju br.), która ma zmusić firmy delegujące do pracy za granicę, aby płaciły pracownikom takie same stawki, a do tego podatki i składki były opłacane w kraju wykonywania usługi. Będzie to wielki cios wymierzony szczególnie w polskich przedsiębiorców. Spośród około 200 tys. pracowników delegowanych jacy każdego roku pracują w całej Unii, połowa jest wysyłana właśnie z Polski.

 

Opiekunki mogą spać spokojnie

            Nowa dyrektywa może utrudnić życie także polskim opiekunkom, które zajmują się zniedołężnianymi Niemcami. Część owych opiekunek jest bowiem zatrudniana w polskich firmach i potem wysyłana za granicę, podobnie jak budowlańcy, do wykonania konkretnego zadania. Tutaj także wykorzystywane są przepisy o delegowaniu pracowników.

            Jednak nasze opiekunki, które znalazły zajęcie w Niemczech (ich liczbę ocenia się na 100 tysięcy) raczej nie muszą się obawiać utraty pracy. Mają wiele innych możliwości sformalizowania zatrudnienia, a w ostateczności zawsze bez większych kłopotów znajdą pracę na czarno, o ile znają podstawy języka i maja jakieś doświadczenie zawodowe.

            Niemcom zależy zwłaszcza na przepędzeniu groźnych dla nich polskich firm budowlanych, które pozbawiają pracy rodzimych pracowników. Tymczasem polskie opiekunki nikomu nie zabierają miejsca pracy. Niemki nigdy nie garnęły się do takiej pracy. 

 

Coraz więcej Rumunów

            W Rumunii zarobki są niższe niż w Polsce, a do tego kraj ten jest pogrążony w kryzysie. To powoduje, że coraz więcej Rumunów szuka zatrudnienia za granicą. Nie mają oni jednak takiej swobody podejmowania pracy jak my. Na pełny dostęp do unijnego rynku muszą czekać do 1 stycznia 2014 roku. Tymczasem mogą korzystać z prawa jakim dali im Niemcy do pracy bez zezwolenia, ale tylko w rolnictwie. Rumuni skwapliwie z tej szansy korzystają.

            W ubiegłym roku przy zbiorach u niemieckich bauerów znalazło zatrudnienie około 50 tys. Rumunów. Dla porównania, Polaków na rolne saksy wyjechało około 100 tysięcy (a jeszcze kilka lat temu wyjeżdżało 200 tysięcy). Nas jednak w tej branży co roku ubywa, zaś Rumunów szybko przybywa. Między innymi dlatego niemieccy plantatorzy mogą sobie pozwolić na utrzymanie relatywnie niskich stawek, średnio rzędu 5-6 euro/h, gdy prawie cała Unia, za wyjątkiem krajów południowych, płaci więcej.  To jednak może się zmienić z początkiem 2014 roku, gdy Rumuni i Bułgarzy będą mogli bez ograniczeń szukać pracy we wszystkich branżach i w całej Unii. Wielu z nich porzuci wtedy zajęcie przy zbiorach, a to może zmusić baurów do podniesienia stawek. 

 

Sposób na lepsze zarobki

            Niemiecki rynek pracy jest specyficzny. Małe firmy dużo wymagają i słabo płacą, zaś duże zakłady, gdzie mocne są związki zawodowe, oferują znacznie lepsze warunki. Np. w fabryce Volkswagena stawka robotnika dochodzi do 50 euro/h (brutto), a tydzień pracy kończy się już w czwartek. O takich zarobkach Polacy mogą tylko pomarzyć. Sami Niemcy ustawiają się w kolejkach oczekujących w takich renomowanych firmach jak Mercedes, Siemens, Bosch, czy Bayern. Firmy te mając do wyboru kandydatów z własnego kraju, ani myślą rekrutować pracowników zagranicznych. 

            Jeśli nie jesteś biegłym informatykiem albo doświadczonym lekarzem i marzy ci się praca w Niemczech za kilka tysięcy euro miesięcznie, to masz tylko jedno wyjście – założyć własną firmę (tam lub w Polsce) i świadczyć usługi. Jako fachowiec np. od renowacji mieszkań możesz w ten sposób zarabiać 20-30 euro na godzinę.

 

A może przeprowadzka?

            Niemieckie landy wschodnie cierpią z powodu wyludnienia. Od czasu zjednoczenia ziemie te opuściło kilka milionów Niemców, którzy przenieśli się na zachód kraju, aby znaleźć pracę i lepiej zarabiać. W takim Görlitz ubyło 1/3 mieszkańców, tysiące mieszkań stoi puste i od razu można je zasiedlić. Podobna sytuacja jest w całym pasie wzdłuż polskiej granicy. W tej sytuacji władze niektórych miast, w tym Görlitz, wręcz zachęcają naszych rodaków do przeprowadzki na drugą stronę granicy, oferują na starcie zapomogi i ulgi. Niedaleko Szczecina leży miasteczko Löcknitz, gdzie mieszka już kilkuset Polaków. Nasi są tam wybierani do władz, powstają dwujęzyczne szkoły. 

            Przeprowadzka do Niemiec to dobra okazja przede wszystkim dla fachowców, tzw. złotych rączek, którzy wszędzie znajdą popyt na swoje usługi. Do tego byłoby wskazane aby mieli sporo dzieci na utrzymaniu, bo państwo niemieckie dla takich rodzin jest nadzwyczaj hojne. Sam zasiłek na dziecko to prawie 200 euro miesięcznie. A możliwe są liczne inne świadczenia i zapomogi.  

 

Płaca minimalna: tylko w wybranych branżach i zawodach.

Poziom bezrobocia: 6,5%.

Liczba Polaków: wg. różnych szacunków od 0,4 do 2 mln, w tym pracujących sezonowo - około 0,5 mln.

 

Józef Leszczyński

 

 Źródło: Praca i nauka za granicą, nr 234, 7 stycznia 2013, str. 6

www.pracainauka.pl

Powrót


euro-punkt.pl on Facebook